18 listopada w Tychach, odbyło się pierwsze spotkanie brodaczy skupionych wokół grupy “Broda to nie moda”. Pierwsze, ale na pewno nie ostatnie. Kolejne już na wiosnę!

sklep zbira

Grupa “Broda to nie moda” powstała pół roku temu. Dzisiaj jest jedną z największych tego typu społeczności – 1150 brodaczy, bez Kobiet. Niestety, tam gdzie jednym coś się udaje, u innych wywołuje efekt zazdrości. Ale czy nam udało się stworzyć coś wyjątkowego? Nie, poza przyjaznym miejscem dla wyluzowanych facetów, którzy poza grupą są zwyczajnymi ludźmi, których każdy z nas mija co minutę na ulicy. Jesteśmy mężami, ojcami, rozwodnikami i sąsiadami. Kawalerami, facetami z wieloma wadami i często dużo mniejszą ilością zalet. Po ciężkich chorobach, z wyrokami i w trakcie walki z uzależnieniami. Większość z nas narobiła nie jedno głupstwo w życiu. Wstydzimy się tego, ale wiecie co jest najważniejsze? W grupie, mimo wszystkich naszych ułomności jesteśmy sobą. Nie udajemy! Rozumiemy, że broda nie czyni nas nikim lepszym, ale jednoczy. Z brodą czy bez jesteśmy tylko ludźmi. Wspieramy się, rozumiemy swoje słabości i w tak sporej społeczności zawsze znajdują się osoby, które nawet zwyczajnie dobrym słowem potrafią wesprzeć. Bez interesu. Bez próby zbicia kapitału na czyjejś krzywdzie, czy wypromowaniu swojej marki na oczernianiu innych. Kiedy zgasisz czyjąś świeczkę, Twoja nie zacznie nagle płonąć bardziej. Twój ruch na blogu nie wzrośnie, portfel nie wypcha się dolarami, a do grupy np. o tatuażach nie dołączą tysiące fanów. Szkoda, że to takie oczywiste, a jednak dla wielu tak ciężkie do pojęcia.

Tyle tytułem wstępu, a teraz o samej imprezie. Jako miejsce pierwszego, naszego zlotu wybraliśmy Tychy. Spotkaliśmy się o godzinie 13.00 na Placu Baczyńskiego, skąd ruszyliśmy pod Browar Tyskie w celu poznania historii tego miejsca. Oczywiście nie mogło zabraknąć degustacji. Zwiedzanie lokalnych atrakcji będzie stałym punktem podczas naszych kolejnych spotkań.
Część z nas w tym samym czasie odwiedziła Lady Barber, w jej całkiem niedawno otwartym Barber Shopie. Trzy godziny później wszyscy razem, jak jedna, wielka brodata rodzina usiedliśmy w restauracji, przy wspólnym stole i zjedliśmy obiad. Uwierzycie, że wcześniej nigdy się nie spotkaliśmy? Większość z zobaczyła się pierwszy raz. Niesamowite uczucie.

Po 18.00 spotkaliśmy się w klubie “Wielokran”, na specjalne zaproszenie, za które i w tym miejscu serdecznie dziękuję. Na miejscu blisko 50 osób. Brodatych gości z grupy, część z nich z żonami! Spotkaliśmy się pierwszy raz, a już od początku można było wyczuć zajebistą atmosferę. Byliśmy razem. Bez podziałów, a nawet jeśli takowe były to właśnie spotkanie było najlepszym momentem do wyjaśnienia sobie nieporozumień w cztery oczy. Sam tego doświadczyłem. By tak było, trzeba mieć jednak jaja we właściwym miejscu… Mieć odwagę, przyjść, spojrzeć prosto w oczy i… porozmawiać. Nie ukrywać się za wyświetlaczem smartfona. Dlatego miło, że nawet takie sytuacje miały miejsce.

Każdy z uczestników tyskiego zlotu otrzymał małe niespodzianki. Sponsorami owych był Pan Drwal, który podarował nam swoje olejki. Cyrulicy przygotowali próbki swoich nowych mydeł do brody. Ponadto garść vlepek. Zapomniałbym o specjalnej butelce dobrego piwa z vlepą BrodatyZbir przygotowanej przez Krzyśka z klubu “Wielokran”. Wszyscy zajebiście szczęśliwi, a partnerom dziękuję i wierzę, że to początek naszej współpracy. Nie może być inaczej bo nasze brody pachną Panem Drwalem, a wcześniej umyte są Cyrulikami.

Przy whisky, zimnym browarze, rozmowy i wspólne zabawy (chociażby konkurs picia piwa na czas) toczyły się do późnych godzin nocnych. Sam wyszedłem z klubu przed godziną 4. Nawiązaliśmy nowe znajomości i przyjaźnie. Powstały nowe biznesy. Nasze Zbirki pilnowały nas, żeby ilość lanego alkoholu nie przysłoniła nam celu spotkania. Udało się. Nie odnotowano żadnych burd, ani awantur. Wszystko odbyło się w miłej atmosferze, której nikt nie będzie nam już w stanie zakłócić.

Można nas nazywać świrami lub pojebami. Jednak naprawdę tak może kogoś boleć fakt, że udało nam się stworzyć miejsce, w którym dobrze się czujemy? Przecież sami najczęściej prowadzicie “konkurencyjne” grupy, rozwijacie blogi czy własne marki. Nie lepiej skupić się na sobie i czas jaki poświęcany jest na oczernianie innych przeznaczyć na zdecydowanie lepszą promocję swoich “firm”? Polecam.

Zarzucacie innym fałsz i hipokryzję. Ale czy rozsądne jest ocenianie kogoś po tym, pod jakim szyldem się podpisuje? Niezwykle słabe jest ocenianie osób, których się nie zna i nigdy nie widziało. Ludzi nie ocenia się po jednym czynie, a po tym kim są i czy potrafią przyznać się do swojego błędu. Naprawić go.  Każdemu można coś zarzucić, tylko po co?

Razem z chłopakami zrobiliśmy coś dla siebie. Działamy, by nam było lepiej, nigdy innym gorzej. Nie jesteśmy idealni, ale też nie zgrywamy tych, którymi nie będziemy. Coraz częściej jednak zastanawiam się nad tym kim są Ci, którzy ostatnio tak często o nas mówią. Co ukrywają pod swoimi najczęściej brodatymi mordami? Jakie wady ukrywają? Nie wnikam, ale proszę pozwólcie nam robić swoje, nie przeszkadzajcie.

Dziękuję wszystkim, którzy 18 listopada przybijali piony. Bez względu na to jakie koszulki nosili, jakie brody posiadali i jaką przeszłość mają za sobą. Fajnie było Was poznać. Zdradzę, że kolejne spotkanie już w planach. Spotkamy się na pewno na wiosnę. Do zobaczenia!

 

Fotogaleria, Zlot Zbirów – Tychy 2017.

 

Pierwsze spotkanie brodaczy z grupy "Broda to nie moda" - Tychy 2017
5 (100%) 19 votes

Komentarze

Komentarze

sklep zbira
Categories: Broda Lifestyle

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *